piątek, 18 listopada 2011

Cosmetics from Japan

I will have a lot UGUISU NO FUN  for sale!!

available from Christmas!!

http://allegro.pl/uguisu-no-fun-maseczka-z-odchodow-slowika-japonia-i1943499090.html


if u need some cosmetics which are available in Japan, I can have them ;)

Available brands: Shiseido, HadaLabo, Baviphat

Good prices!!

wtorek, 8 listopada 2011

Krzywe są modne


i pomysleć, ze nie powinnam była walczyć z moim"króliczym" uzębieniem w dzieciństwie...

Nie wiem ile z tego jest prawdy, ale z moich obserwacji wynika, że Japonki nie dosć że mają nierówny zgryz, to jeszcze niezbyt dbają o uzębienie.
Często bywało, że sliczna dziewczyna pozostawała tą ładną do momentu otwarcia ust... oczywiscie nie mówię o całym narodzie. Ale różnice w podejsciu do dbania o ząbki można dostrzec jadac choćby japońśkim pociągiem.

Aczkolwiek, chyba żadnemu innemu narodowi krzywe zęby nie dodają tak uroku ;)

ja i tak pozostanę wielbicielką prostych zębów... 4 lata zadrutowania zrobiły swoje i zawsze bedę woleć proste kły.

niedziela, 30 października 2011

sopot rozświetlanie balsam do ciała opalizujący



Lubię balsamy rozswietlające. Najbardziej chyba Dove Summer Glow. Daje lekkie rozswietlenie bez zbędnego brokatu. 
Skusiłam się na Ziaję na próbę. 
Używam go już dwa tygodnie codziennie rano. Na wieczór balsam Nivea Baby.

Co obiecuje producent?
  • Rozświetla i dodaje skórze subtelnego blasku.
  • Wygładza, uelastycznia i poprawia koloryt skóry.
  • Nawilża i odżywia naskórek.
  • Nie pozostawia uczucia lepkości.
Skład:


Substancje aktywne: wtamina E, witamina B6, witamina C, provitamina B5 ( D-panthenol), masło kakaowe, masło shea

Skład całkiem fajny.

Pojemnosć 300ml- nie jest wydajny. Na całe ciało potrzeba dużą ilosć balsamu
Cena- przyjemna 9,90 w malej drogerii.

Balsam ma przyjemną konsystencję- nie jest lejący. Jest gęsty, ale za to potrzeba go dużo na całe ciało

Podoba mi się zapach. Na pewno jest zupełnie inny niż jego kolega brązujący w pomarańczowym opakowaniu. Zapach opalizującego nie ma nic wspólnego z zapachem samoopalacza, czy jak kto woli spalonego kurczęcia ;)

Daje subtelne rozswietlenie. Można nawet powiedzieć, że mało widoczne.

Nie kupię go już wiecej. Jak już pisałam mam swój ulubiony z Dove.

Ważna rzecz- nawilża na bardzo krótki okres czasu. Odradzam przy suchej skórze. Jak już wspomniałam na noc smaruję się balsamem dla dzieci, który nawilża bardzo dobrze. Rano nakładam ten.

Moja ocena 3/5

środa, 26 października 2011

Skoncentrowana ODŻYWKA DO PAZNOKCI TOTAL ACTION + zapowiedzi

Używam tej odżywki już 6 dni. Chyba już czas na pierwszą recenzję.

Co mówi producent:
Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail ™ wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami.
Zestaw profesjonalnych odżywek opracowanych wg. Szwajcarskiej receptury przyniesie efekt już po 2 tygodniach stosowania i sprawi, ze Twoje paznokcie staną się zdrowe, odporne na pękanie.


Po 6 dniach mogę smiało powiedzieć, ze pomaga!
paznokcie są trwardsze i nie łamią się. A ostatnio łamały się przeokropnie niestety.
Producent zaleca nakładać jedną warstwę każdego dnia. Pierwsza warstwa- paznokcie wyglądają ładniej, lekko się błyszczą. trzecia warstwa sprawia, że swiecą się niesamowicie. Nie odpowiada mi to.... błysk zbyt mocny. Ale póki pomaga pazurkom dam radę ;)

Poniżej foto z dzisiaj. Wyglądają zdrowo i ładnie.


Zamierzam stosować zalecane 10 dni. Potem podejrzewam, ze zrobię przerwę na jakis kolor. I znowu wrócę do tej odżywki.

Co ważne nie odpryskuje!! Nawet przy myciu naczyń bez rekawiczek i różnych innych niebezpiecznych dla lakierów czynnosciach ;)

Polecam odżywkę każdemu, kto boryka się ze zniszczonymi lub łamiącymi się paznokciami.


Koszt 9 zł, czyli bardzo przyjemnie ;)

Wydajnosc- po 6 dniach ciężko cokolwiek stwierdzić, aczkolwiek mały ubytek  widać.


ZAPOWIEDZI:
1. Sliska woda od HadaLabo- nawilżająca emulsja do twarzy
 2. peeling enzymatyczny do skóry wrażliwej ZIAJA

 3. Balsam rozswietlający ZIAJA


poniedziałek, 24 października 2011

japanese customer service

Wróciłam do POlski troszkę ponad tydzień temu. I już wybyłam.

I tęsknię za Japonią... teraz najbardziej za temperaturą ;) duński klimat do przyjemnych nie należy...  słowo , które najlepiej go opisuje..WIATR!! zawsze i wszędzie! Deszczu nie jest tyle co wiatru, od wczoraj swieci ładne słoneczko, ale wiatr niestety pozostał...

Ale nie o tym miało być...

Japońskie butiki i inne sklepy mają to do siebie , ze juz od progu, a nawet i dalej jestesmy zachęcani i witani głosnym いっらしゃいませ, czyli irrashaimase, co oznacza witamy, zapraszamy, etc.


 

 Niby na poczatku jest to okropnie irytujące- krzykliwe słodkie głosiki...uszy puchną. Aczkolwiek po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja i brak irrashaimase jest zjawiskiem dziwnym. Musze powiedzieć, ze dzis wchodząc do sklepu czekałam, az ktos powie cos w stylu powitania...no ale nie doczekalam się.  
Co więcej, obsługa w japońskich sklepach jest wiecznie usmiechnięta. To oczywiscie jest narzucone z góry, ale zawsze miło się patrzy. Wolę ten narzucony usmiech niż Panią w sklepie mówiącą znudzonym głosem: co jeszcze podać... a takie sie niestety zdarzają. Oczywiscie rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień.

Japońska obsługa w sklepach... cudowna! zawsze służy pomocą. Mimo że czasami nie ma towaru na półce ze skupiona miną rozpoczyna się poszukiwanie... Oczywiscie po dłuzszej chwili dowiaduję się , ze nie ma tego towaru i o dziwo nie zostaje mi polecony podobny. W polskim sklepie od razu miałabym przed sobą ze trzy podobne rzeczy i 2 zupełnie inne, ale przecież mogą się przydać.

Kolejną rzeczą jest to, ze nie pada pytanie: w czym mogę pomóc. Mówię tu zwłąszcza o sklepach odzieżowych. Nie przypominam sobie, żebym takie usłyszała. Można godzinę przebierać w szmatkach i nie mieć na karku ani pana z ochrony ani natarczywej ekspedientki. Osobiscie bardzo mi to odpowiada.

Tak sobie teraz wspominam pobyt w Japonii i w uszach mi dźwięczy irrashaimase... oj byle do następnego wyjazdu ;)



wtorek, 18 października 2011

październikowe zakupy

Już w piątek wracam na studia do Danii. W związku z tym czekały mnie spore kosmetyczne zakupy. Duńskie ceny są adekwatne do ichniejszych zarobków...a obecnie jestem bardzo bezrobotnym studentem . 
I w związku z tym zapraszam na aukcje BB kremów i nie tylko:


Spędziłąm w drogeri jak zwykle mnóstwo czasu...a bo może to, a może tamto... 

Lubię dzieciece kosmetyki. Tym razem nabyłam płyn do kąpieli z szamponem w jednym. Slicznie pachnie!
 Dodatkowo Mleczko do ciała z tej samej serii

odżywka do paznokci
Nazwa 8w1 brzmi i wygląda pięknie, zobaczymy czy chociaż jedna obietnica zostanie spełniona. 
Już pomalowałam nią pazurki- błyszczą się delikatnie. Producent obiecuje poprawę po 10 dniach. Dzis dzień pierwszy

 Odżywka do włosów.
Moje włosy są rozjasniane i przez to suche. Bez odżywki nie dałabym rady ich rozczesać.

Zakupiłam też wodę brzozową. Mam nadzieję, ze to co się o niej pisze jest choć trochę prawdą. Butla duża, bo 500ml. Udało mi się zdobyć ostatnią w drogerii Schlecker.

 Krem opuncjowy. Kocham jego zapach. to jest totalny zapychacz, więc używam do rąk. Nie jest specjalnie wspaniały. Ale kupuję go już od jakiegos czasu.Podkreslam- zapach obłędny!
 dodatkowo 3 saszetki z maseczkami. Przepraszam za zdjęcie do góry nogami, ale za nic nie chce być poprawne...



staram sie odżywić włosy, ale odrosty już mnie doprowadzają do szaleństwa...nabyłam jasną hennę. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Zielony odcień na włosach przerabiałam wiele razy ;) chyba nic gorszego się zdarzyć nie może




poniedziałek, 17 października 2011

Goodbye Japan ;(

post typowo marudzący...
wróciłam do Polski na niecały tydzień i marznę...  strasznie zimno, wieje wiatr...  nie podoba mi się to... juz się na nowo zaprzyjaźniłam z moimi cieplutkimi Emu i ciepłą kurtką. Muszę jeszcze odnaleźć rękawiczki.

Dodatkowo mój bagaż dotarł 2 dni po mnie... Jedyny tego plus, że nie musiałam go taszczyć do pociagu. A minus...nie bardzo miałam co założyć drugiego dnia... Nie miałam niczego kosmetycznego poza kremem nivea... brzmi jak koniec swiata...

Dodaję kilka fotek z Japonii. Muszą mi wystarczyć do następnych wakacji ;)




 naj naj najlepsze piwo! poza polskim oczywiscie!
 Przygotowywuje się samemu! ryż gratis w każdej ilosci! w zestawie zupka miso, sałatka. Na patelni mięsko i warzywka: kiełki sojowe, cos zielonego wyglądającego jak szpinak, ale smak inny, skrawki marcheweczki i daikonu. Plus sosik. znalazłam tą knajpkę dopiero 2 dni przed wyjazdem... I pokochałam! tanio i smacznie. do tego personel niezwykle pomocny w zgłębianiu trudów języka japońskiego



na dokładkę "przystojni" panowie do wynajęcia ;)
Swoją drogą kręciło się po ulicach mnóstwo podobnych ( dla mnie wszyscy wyglądają tak samo) i podejrzewam, ze wymiary oprócz wzrostu mają mniejsze niż moje...