niedziela, 9 lutego 2014

Super duper pędzlo-oczyszczacz z DAISO Detergent for Puff and Sponge

Do tej pory prałam ukochale Eco Tools pędzle w szamponie dla dzieci. Jakis tam pierwszy lepszy z półki dla dzieci. Że niby miał je dokładnie myć. No mył, ale chyba nie do końca. Potem zmieniłam szampon dzieciowy na kolejny dzieciowy, ale taki bez silikonów itp z iHerbu. Włosy myje swietnei to dlaczego by nie miał tego samego robić pędzlom. No i mył, nawet dobrze. Ale wujek Google zmusił mnie, żeby go odwiedzić i tak oto odkryłam cud...  Tanie to jak barszcz, nie śmierdzi i do tego świetnei czyści pędzle. Właściwie to czyszczą się same.
Znalazłam go w Daiso, 80ml za całe 105 jenów. A do umicia kilku pędzli wystarczy ze 20 kropli.


Poniżej cała historia kąpieli. Pędzle zezwoliły na pokazanie ich w tak intymnym momencie! ;)


 Po ostatnim użyciu do bebiszona nie umyłam, bo przez ostatni tydzień nakładałam palcami. Tak sobie czekały aż się ktoś nad nimi zlituje i oto przyszedł ten dzień.
Hop siup do wody!


Woda po umyciu wszystkich... Cóż bebiki brudzą pędzle! 


Czyściutkie i bez zadnego zapachu wysychają.


Jestem super hiper zadowolona, bo i kto by nie był? 105 jenów to całe 3zł... A podejrzewam, że przy codziennym myciu pędzli płynu wystarczy na mniej więcej 2 miesiące.
Nie używam wszystkich pędzli na raz ;) Te czarnuchy to są jakieś zwykłe z chyba z Buy In Coins. Używam bardzo rzadko. Na codzień świetnie służą mi Eco Toolsy.

Recenzję tego samego produktu można przeczytać tutaj (zdjecia są oczywiście ładniejsze...)

sobota, 8 lutego 2014

DHC Deep Cleansing Oil kontra Hada Labo Cleansing Oil

Rzecz będzie o dwóch ulubionych olejkach do zmywania gęby.






Już wiadomo, ze lubię DHC, zwykle kupuję wersję 70 ml przy kazdym wyjeździe. Takie cudo starcza mi na około miesiąca codziennego używania.
Olejek nie jest tłusty i fantastycznie zmywa makijaż. Nie podraznia mi oczu, ale zaznaczam, ze nie miewam z tym problemu. Po prostu je zamykam ;D Po zmyciu nei zostawia tępej ani na odwrót tłustej warstwy. Ideał!  Nie jest super tani, ale da się przeżyś. Działa wyśmienicie więc kupuję od dłuższego czasu. Dla mnie wystarczy 1,5 pompki, ale ja mam małą gębę. Jak okulary to dziecięce, jak mi odbije  i chcę wyglądać jeszcze bardziej obco, alebo panuej grypa to zakładam maseczkę, no jasne, ze rozmiar dziecięcy ;D

Zmywa bebiszony! cera po nim jest czysta i świeża. Co prawda jakość pewnej pupci straciła ponad 20 lat temu, ale nie jest tak najgorzej.



Wersja od Hada LAbo to 200ml olejku, który starcza na mniej więcej 3-4 miesiące. Zalęży jak często używam. Zmywa dobrze, ale jakoś wolę DHC. Nie jest tłusty i też nie podrażnia mi oczu.

Nie lubię duzych opakowań, które używam i używam i końca nie widac... a M* nie lubi olejów.

Przyznaje, że przeważnie mam oba w łazience i używam w tego, ktory pierwszy w ręce wpadnie.
Opakowanie 200ml kosztuje niewiele więcej niż DHC 70ml- spora różnica.

Podsumowując oba olejki sa fajne, wad nie mają. Będę używać  i polecać.


Kupiłam płyn do demakijażu Bifesta Bright Up durnie skopiowany od Anny. I owszem, zmywa porządnie, ale chyba jest nie do zdarcia! 300ml! Pompka jest opętana, płyn wyskakuje szybko i pędzi jak szalony, zalałąm pół podłogi ;D szybciej się skończy. Nie powinnam narzekać, bo robi to co ma robic. Wypróbuję inne rodzaje. I odziwo wszystkei 3 radzą sobie z tuszem Kiss me Heroine bez tarcia i łez... a mieszanka olejku rycynowego z olejami sobie nie radzila...


niedziela, 2 lutego 2014

Luksusy z drugiej ręki

Lumpy lubię, zawsze lubiłam i chyba mi tak pozostanie.  I dobrze, bo japońskie second handy są całkiem niezłe. Rzadko mi się zdarza wyjść tylko z tym z czym przyszłam... Mój portfel kwiczy już przed wejściem, ale udaję że nie słysze- słuchawki w uczy i wchodzimy.

Ostatnie dwa nabytki to torba lacosty z szarego dżerseju. Tylko po co krokodyl jest biały? Zajeło mi 3 dni, zeby go upaćkać... I Wór od American Apparel z jasnego denimu. Obie ogromne i mieszczą więcej niż mogę unieść. Czyli biorę siłownie ze sobą ;D





A i nawet można usiąść na kocie! nie kupiłam,  kilka rozmiarów za duże ;D


Dzisiaj znowu polazłam w swoje ulubione miejsce i wróciłam ze skórzaną ramoneską i mała skórzaną torebką. Oficjalnie moja szafa jest przepełniona.

Do tego dorwałam płukankę do włosów w kolorze... różowym i ponizej efekty.  Zużyłam 2 paczki, a i tak nie wyszło równo. Czas przerzedzić czuprynę, albo skrócic!
Jutro dołożę jeszcze jedną warstwę co by było żywsze. Co mnie napadło na zmianę koloru, pojęcia nie mam. Szybko nałożyłąm farbę, żeby mi nie minęło ;D Noszę się ostatnio na ciemno, więc kolor szalony 
 pasuje.






czwartek, 30 stycznia 2014

Sapporo

Moaj historia związana z Japonią ma już około 12 lat. Byłam w kilku miejscach jak jeszcze przyjeżdżałam wakacyjnie, ale odkąd tu zamieszkałam tak naprawdę czasu brakuje na zobaczenie czegokolwiek poza Tokio.
Jak na fankę skoków narciarskich przystało zakupiłam bilety do Sapporo dla siebie i M. Już od poczatku marudził, że stanie się lodowych Peruwiańczykiem... śledził pogode dzielnie już na 2 tygodnie przed wyjazdem zastanawiając sie czy ma tyle ciepłych ubrań i czy ubranie 3 pqar skarpet na raz będzie wystarczająca. Obkupiliśmy go w polar, ciepłe portki itp. Miał być przygotowany.
Sapporo nas zaskoczyło! tylko w pierwszy dzień było -16, reszta dni upłynęła można powiedzieć jesiennie -5 stopni. Bywało nawet 1 na plusie!

Także kulką lodową się nie stał a i hasał pośniegu jak źrebak. Pierwszy raz widział takie ilości śniegu.
 krolowa zasiadła na śniegu jakby to był podgrzewany fotek. Oczywiście w patriotycznej czapce! Dla M czapki nie było bo ma za dużą łepetynę ;)






Na zakupy też poszliśmy ;) H&M to tak naprawdę jedyny sklep tutaj, w którym się ubieram. Przynajmneij marynarki są wcięte w talii i nie wyglądam jak w mnogiej ciąży.
Patriotyczna czapuleńka poszła w odstawkę!


 Obchodziliśmy się po sklepach jak głupki pierwszego dnia. Było zimno więc lepiej było nam wleżć do środka... i zwiedzać sklepy....
Znalazł się i polski akcent! Nalewki jeszcze w Japonii nie widziałam, a tu proszę! i to jaka korzystna cena 990 jenów! Nie kupiliśmy, bo zaraz podreptalismy do muzeum piwa na degustację.
Obok choinkowy tanuki, światełka padły w okolicach jajek... no cóż,...


Taki zestaw degustacyjny piwa Sapporo można było sobei zamowić za całe 500jenów.



Skocznia jak to skocznia wyglądała fajnie. Ludzi zbyt dużo nie było, ale i tak było całkiem przyjemnie. Kibicowaliśmy wszystkim po kolei. Polacy skoczyli ... komentować nie trzeba, ale gwiazdy się pokazały w telewizji. Dowód: 18 sekunda!
Poza nami w sobotę był jeszcze kolega w niebieskiej kurtce i najmniejszy z Tatą.  I oczywiście ekipa skoczków z małą grupką Polaków, którzy nawet nei odpowiedzieli n nasze 'dzień dobry'. Darliśmy się dzielnie!
W niedzielę było nas więcej. Emocje były jak trzeba. Niestety nikt nie kibicował Włochom, więc krzycząc załatwiliśmy sprawę ;) M. uznał siebie za fana skoków!




Były i Japonki kibicujące Polakom! Dziewczyny znały nawet kilka polskich słów! Chyba ze względu na nasze wszechobecne krzyki robiono naszej grupie zdjęcia... Dowód poniżej...


Na kolacje był ramen. Ramen z krabem mi nie podszedł, wolę tradycyjnie ze świnką, miso ramen. Codziennie w innym miejscu, ten sam typ, a smak inny. Kocham ramen!




Ustalone, ze za rok jedziemy znowu.





piątek, 17 stycznia 2014

Nowy nabytek Dr G. Gowoonsesang Super Light Brightening Balm BB Cream SPF30/PA++ 45ml

Zakupiony na ebayu Dr G. Gowoonsesang Super Light Brightening Balm BB Cream SPF30/PA++ 45ml

Nie próbowałam tego poprzedniego i chyba juz nie sprobuje

Testuje tego bebika od tygodnia i musze przyznac, ze podbil moje serce!


Kolor szarawy taki, idealnie sie dopasowuje do mojej cery.
Po 12 godzinach buzia wygladała tak samo jak rano! 
Nakładam pod niego serum od Innisfree (  The green tea seed serum), krem pod oczy s:um flawless, i Kose sekkisei krem z filtrem. Skóra wygląda ładnie, jest półmatowa.
Krem spełnia moje oczekiwania w 100%. Po tygodniu nie zapchał, a zapchanei u mnie przychodzi najczesciej na drugi dzien od uzywania!





poniedziałek, 13 stycznia 2014

noworoczny (ciut) spoźniony post...

Wcale nie sprawdzam daty ostatniego wpisu, bo wstyd i tyle.

Najlepsze życzenia na Nowy Rok dla Tych, którzy wciąż zaglądają.
Także NA ZDROWIE!
Truskawkowy chuhai- dopiłam do końca....ale wiecej nie kupie, paskudnie słodki i ohydny. A ucieszona ich widokiem ( jeszcze takowego nie probowałam) kupiłam aż dwa róznych firm. Dzisiaj był ten, a jak trauma minie otworzę od Kirin. Kolor truskawki z kremem i tak smakuje.


Moje postanowienia noworoczne sa bardzi ubogie... robić jedną zupę w tygodniu. Nie tworze zadnych innych, bo na bank nie spełnie ani jednego... a dwie zupy w tym roku juz sie ugotowały a w planach trzecia- na trzeci tydzień. Tym razem może nie rosół... bo był już dwa razy!

Kilka zdjec z wypadu do Kamakury. Wielkiego Buddy po raz wtóry oglądać nie szłam,  ale za to wlazłam na jakąś wyższą górkę,zeby zobaczyć górę Fuji. Pogoda była piękna to i góra mi się pokazała po raz pierwszy! Tego dnia przywieziono mi polskie piwo, które też pojechało zobaczyć górę.

Koleżanka poleciła  mi lunchodajnie, w której nie ma menu, jest tylko jeden zestaw.
Oto co dostaliśmy:
Daikon w sosie z yuzu. Super gorące i przepyszne!

.
Tofu w jakims bardzo bardzo dobrym sosie


Gulasz z ziemniakow i wołowiny w sosie bardzo przypominający naszą pomidorową! Z ogromną ilością liści.

Był jeszcze ryż. Byliśmy 3 damy i jeden gentelman, i on dostał porcję większą...a chyba najbardziej głodna byłam ja ;)


niedziela, 17 listopada 2013

Chizu Saeki The Japanese Skincare Revolution nagroda za ukonczenie licencjatu!

Wstyd i hanba, a raczej pelne lenistwo..
po miesiacu nowy post...

zakoncylam pisanie licencjatu, czyli bede miec wiecej czasu!
jaki nagrodze kupilam ksiazke Chizu Saeki, japonskiej guru pielegnacji cery. i przepadlam! pierwsza polowe pochlonelam! reszte czytam powoli, zeby starczylo na dluzej. Mama nadzieje, ze lenistwo mi nue przeszkodzi w stosowaniu sie do wszystkich rad. poki co jestem bardzo na tak! Masaze na bank beda.. czasem ;) 
http://www.beautythesis.net/suggestion/the-japanese-skincare-revolution

pogode mamy sliczna! Wbilam sie w dresy u polazlam z M na pilke, strzelilam gola i wrocilam do ksiazki.na tym skonczyly sie moje dzisiejsze cwiczenia ;)